Jest coś fantastycznego w posiadaniu aparatu analogowego. Nie chodzi o jakość zdjęć nawet, ale o pewne przyjemne uczucie, mrowienie i uśmiech niewymuszony, gdy na jednej kliszy utrwalasz te najfajniejsze okazje z okresu na przykład trzech, czterech miesięcy.. A potem taki materiał wraca od fotografa, i wywołuje lawine miłych ( bądź nie ) wspomnień. Te są na maxa miłe -
back to prague :)
1 komentarze:
co to za gówno?
Prześlij komentarz